Zanim rozbłyśnie pierwsza gwiazdka

Tradycyjnie w okresie przedświątecznym spotkaliśmy się przy choince. Były życzenia i wspólne śpiewanie kolęd. I też tradycyjnie, pierwsze życzenia były od prezesa Leszka Grodzińskiego.

  • Całej załodze życzę dużo mocy, jak to teraz się mówi. A czasy są trudne i mało przewidywalne. Przyznam, że właśnie ulżyło mi, trochę, po pewnych zapowiedziach kierunków zmian w naszej branży. Podstawowa opieka zdrowotna wciąż będzie ważna, wręcz fundamentalna i będziemy mieć również możliwości rozwoju i poszerzania naszej oferty. A przecież mamy już doświadczenie w doskonaleniu naszej pracy. Legitymujemy się dwoma certyfikatami jakości ISO.

Nie sposób było, nawet w tak w uroczystej chwili, nie odnieść się do filmu „Gwiezdne Wojny”, bo -premiera nowej serii i ogromna akcja propagandowa obecna niemal wszędzie, ale potem zapanował już tylko nasz bożonarodzeniowy duch tradycji. Donośnym „Gdy się Chrystus rodzi” rozpoczął tę część spotkania Jerzy Gronowski, popularny wałbrzyski aktor. Akompaniowała Stella Wesołowska.

Właściwie nie powinniśmy rozpoczynać, bo nie pojawiła się jeszcze pierwsza gwiazdka, ale to spotkanie było przecież „wyrwane” z pracowitego dnia pracy i nie było możliwości, by na to światełko na niebie poczekać. Za to wspomnienia z czasów dzieciństwa nasunęły się automatycznie, kiedy siedziało się przy oknie z nosem niemal przylepionym do szyby. Już, już jest, zabłysła, można zasiadać do stołu.

„Jezu malusieńki”, „Lulajże Jezuniu” zaśpiewał pan Jerzy, potem snuł opowieść o dawnych zwyczajach. Był wtedy biało zasłany stół, a pod obrusem – sianko.

Wszystko tego wieczoru miało znaczenie symboliczne, np. siano przypominało o żłóbku, w którym leżał maleńki Jezus.

Zwierzęta też miały w tym czasie swoje prawa. Po wieczerzy otrzymywały owe sianko spod obrusu. Niektórym zaś – kopytnym gospodarz przynosił różowy opłatek. Nie wiem tylko, skąd zrodziła się wieść, że w tę niezwykłą noc potrafią mówić ludzkim głosem.

„Zaśnij już, oczka zmruż” dopełniało świątecznej atmosfery. Dzielenie się opłatkiem, tak znaczące w naszej tradycji, nie jest takie znów „odwieczne”, podobnie jak samo obchodzenie Bożego Narodzenia. Pierwsze wzmianki o bożonarodzeniowym świętowaniu pochodzą z 354 roku. Opłatek – to znacznie późniejsza tradycja, osiemnastowieczna, kultywowana w naszym kraju, na Litwie i we Włoszech. I tak po tej dawce historycznej wiedzy zaśpiewaliśmy, już wszyscy, „Wśród nocnej ciszy”.

Wspomnieliśmy dwanaście wigilijnych potraw, których produkty i sposób wykonania były ściśle określone; trochę inaczej w różnych regionach. I tu znów wszystko miało znaczenie wręcz magiczne. Nie wolno było przy jedzeniu pominąć żadne potrawy, bo w następnym roku – kłopoty murowane. Choinka również „roiła się” od znaczeń i przesłań. Łańcuchy np., wcześniej sumiennie wyklejane przez młodszych domowników, symbolizowały więzy rodzinne, dzwonek – ozdoba miały przywoływać dobre nowiny.

„Dzisiaj w Betlejem’ zaśpiewaliśmy wszyscy. Bo przepiękne są polskie kolędy i pastorałki, mamy ich ponad 500, przeważnie anonimowych, ale są też znanych autorów. Za to najpopularniejszym świątecznym utworem na świecie jest „Cicha noc” , napisana przez niemieckiego kaznodzieję, początkowo do akompaniamentu gitary. My jednak wróciliśmy jednak do swojskiego śpiewania. Zabrzmiało „Gdy śliczna panna” i „Oj. maluśki” . Ciekawostką było zaśpiewanie przez pana Jerzego kolęd gwarą.

Jeszcze omówiliśmy znaczenie łuski świątecznego karpia, której jedną sztukę należy przechować i przez cały rok nosić w portmonetce. Kiedy już pojawi się nowa łuska, poprzednia powinna zostać spalona. Wszystko to ma sprzyjać pomyślności finansowej. Odśpiewaniem „Bóg się rodzi” zakończyliśmy tegoroczne przedświątecznie spotkanie.