W „Przychodni Piaskowa Góra” pomogą zerwać z tytoniowym nałogiem

Wiemy, wiemy, że szkodzą, że prowadzą do przedwczesnej śmierci itd. Na każdym pudełku, nawet z tymi – cienkimi, jak niteczka, bije w oczy informacja, że „zabijają”. I co? Pomimo powszechnej wiedzy o morderczych właściwościach papierosów, wciąż wiele osób pali i na dodatek zasnuwa dymem najbliższe otoczenie. A wiadomo, że palenie bierne również szkodzi.

A gdyby tak uświadomić palaczowi (takiemu konkretnemu, nie jakiemuś statystycznemu Janowi Kowalskiemu) na jakim już znalazł się etapie szkodzenia sobie? W ten właśnie sposób Przychodnia „Piaskowa Góra” stara się tytoniowych nałogowców przekonać do kuracji odwykowej.

Zobacz: Program Profilaktyki Chorób Odtytoniowych

To wielkie przekonywanie, wspierane finansowo przez NFZ, pierwszy raz trwało od wiosny ubiegłego roku do końca 2008 roku. Niestety, mimo informacji umieszczanych w hollu przychodni, chętnych do skorzystania z badań i porad w ramach tej akcji nie było zbyt wielu. Choć kierowano ją do ludzi w wieku od 18 do 65 lat, to zgłaszali się przeważnie ludzie dojrzali, którzy pali od dłuższego czasu. Tragiczny rekordzista przyznał się do dwóch paczek dziennie, a na pytanie od kiedy pali – odpowiedział z sarkazmem, że w zasadzie to od urodzenia. Jakie już miał dolegliwości pozostanie tajemnicą jego i lekarza, ale każdy zauważał, jak niepokojąco twarz mu poszarzała.
W każdym razie wszyscy zgłaszający się na badania stwierdzali w deklaracjach, że skłoniła ich do tego chęć zerwania z nałogiem. Po wypełnieniu stosownego formularza byli kierowani na badania spirometryczne, które dla nich wtedy były bezpłatne; w innych przypadkach kosztują 15 złotych.

Tajemnica chuchu

Krystyna Płuza, pielęgniarka z dużym zawodowym doświadczeniem uspokajała i przekonywała również bardzo podenerwowanych pacjentów. Bo oni już wiedzieli, że papieros „skraca” oddech. A im dłuższej trwa nałóg, tym to „skracanie” będzie dokuczliwsze. Aż oddechu nie będzie mogła wyczuć nawet maszyna.
– To tylko nerwy, spokojnie… chwila odpoczynku i spróbujemy ponownie. – pani Krystyna nie traciła cierpliwości.

Palaczom z dużym stażem przeważnie dopiero któraś tam z rzędu próba się udawała. Urządzenie sygnalizowała, że wysiłek był udany i drukowało wynik. Zanim pokazali go lekarzowi, palacze sami czytali często bolesną informację. Papierosy bowiem wpływają również na przyspieszone starzenie się płuc. Dlatego u pewnego czterdziestolatka aparat zdiagnozował, że jego płuca mają dziewięćdziesiąt lat.

Badań spirometrycznych nie można wykonywać u każdego pacjenta. O przeciwwskazaniach pani Krystyna Płuza poinformuje dokładnie, zanim chory w ogóle przystąpi do badań.
Kiedy już spirometr napisał to, co można stwierdzić na podstawie dmuchnięcia – pacjent powinien trafić na konsultacje lekarskie.
I tu niespodzianka – tylko niektórzy z przebadanych spirometrycznie szli do gabinetu lekarskiego. Strach, brak wiary w moc własnych postanowień czy może lekceważenie? Katarzyna Buziałkowska, lekarz internista uważa, że mimo wszystko warto prowadzić takie akcje. Przecież nie wiemy, ile osób poważnie wzięło sobie do serca złe wyniki badań i nie chwaląc się nikomu rzuciło palenie. Ona sam i inni lekarze pomagają pacjentom w zerwaniu z tytoniowym uzależnieniem, kiedy już pojawiają się u nich choroby.

Jeszcze jedna szansa
Choć za pierwszym razem akcja przywoływania palaczy do rozsądku nie przyniosła oszałamiających rezultatów, to Przychodnia „Piaskowa Góra” daje im kolejną szansę. Od 1 kwietnia znów ruszają badania i porady, związane z przeciwdziałaniem chorobom odtytoniowym.

Bo przecież wszyscy wiemy, że lepiej zapobiegać niż leczyć.