Spotkanie „Osobowości z pasją” – W wielkich górach i w krainie poezji

Codzienne życie wydaje się szare… Co prawda, dobrodziejstwa tej szarości doceniamy wtedy, gdy stanie się coś złego. Pracownicy służby zdrowia spotykają się z takimi sytuacjami i z racji swojej misji spieszą w pomocą, gdy ta bolesna zmiana dotyczy stanu zdrowia. To sytuacje ekstremalne, a codzienną szarość można sobie ubarwić. Opowiedzieli o tym goście „Spotkania z ludźmi z pasją”.

W Przychodni Piaskowa Góra, wieczorem, gdy wszyscy pacjenci zostali już przyjęci, grupa pracowników uczestniczyła w spotkaniu z ludźmi z pasją. Marcin Pokora w tym roku zdobył Mont Blanc. Adam Wolańczyk zaś jest popularnym aktorem i pasjonatem w wielu dziedzinach.

To było pierwsze spotkanie z tego cyklu. I będą następne – zapewnia prezes Leszek Grodziński, który – zdradzę tajemnicę, jest inicjatorem prezentacji takich zmagań z szarością. Poznajmy ludzi, którzy umieją żyć inaczej.

Mieszkamy przecież w górach, więc kiedy część horyzontu zajmują ogromne wypiętrzenia nie jest to dla nas aż taką nowością. Z pięknem takich widoków też jesteśmy obeznani. Bo czyż nie jest wspaniały Chełmiec na tle zachodzącego słońca?

W wielkich górach
Tymczasem Marcin Pokora pokazał fotografie i film ze swojej wyprawy, które również ludziom z gór zapierały dech w piersiach. Nie podejmuję się opisywać widoków lśniących śniegiem szczytów najwyższych w Europie, gry świateł na lodowcu czy kontrastów cienia, spowijającego Chamonix i jednocześnie nad nim potoków słonecznego światła. Bohater wyprawy opowiadał spokojnie i bez emocji, przynajmniej na pozór.
Wyruszyli najpierw na ściany góry Gouter; siedemnaście godzin pod górę z plecakiem o wadze około 20 kg. Była to „rozgrzewka” przed właściwą wyprawą, którą rozpoczyna się w nocy po odpoczynku w namiotach na śniegu. Z emocji pewnie niewielu przesypia te kilka godzin. Wymarsz – godzina 2. Nie można o „normalnej” porze? Padło spontaniczne pytanie. Okazuje się, że nie. Inaczej powrót byłby o wiele niebezpieczniejszy, a każdy alpinista to powie, że nie jest sztuką wejść na szczyt (nawet ten najwyższy), tylko bezpiecznie z niego powrócić.
Zadziwiło mnie i jednocześnie dodało otuchy, że coś jednak z tych przeżyć może być dostępne i dla tych mniej sprawnych i słabszych fizycznie. Na jeden ze szczytów takich ostrych, surowych i obsypanych śniegiem prowadzi wygodna kolejka. Można więc tam wjechać, poczuć się choć trochę jak alpinista i tym samym sposobem wrócić do miasteczka. Z trwogą zaś obserwowali uczestnicy spotkania zdjęcia z przeprawy trasą „pod gradem kamieni”. Trzeba ją pokonywać niezwykle ostrożnie i w określonych warunkach ( wtedy, kiedy poprzednia noc była chłodna i zmrożenia zatrzymują kamienne lawiny). To miejsce jednak wcale nie tak rzadko zbiera śmiertelne żniwo.

Marcin Pokora jest nauczycielem wychowania fizycznego i pracuje też w Przychodni Piaskowa Góra. Kiedy zaczęły wołać go wielkie góry, rozpoczął przygotowania do wyprawy – kondycyjne i sprzętowe. To ostatnie nie jest tanie. Żeby zaś w ogóle dostać się do grupy trzeba przynajmniej zdobyć Orlą Perć. Dla pasjonatów wszystko jest jednak możliwe. Prowadząc zwykłe życie planuje już następną wyprawę…

Adam Wolańczyk – życie z pasją
Tego wieczoru o swoich pasjach opowiadał też popularny wałbrzyski aktor. Przede wszystkim uraczył gości wieczoru recytacją fragmentów „Pana Tadeusza”. Bo jest wielkim miłośnikiem mickiewiczowskiej arcyepopei. Krążą nawet wieści, że nauczył się jej całej na pamięć. Przeplatała się zresztą przez jego artystyczne życie. Grał w filmowym wajdowskim „Panu Tadeuszu”, a staropolski kontusz świetnie mu pasuje. Gdy przed laty nasz Teatr Dramatyczny (jeszcze za rządów Wowy Bielickiego) zmierzył się z tym dziełem, Adam Wolańczyk swoją interpretacją strof „Pana Tadeusza” znacznie podniósł walory spektaklu.

Jest pasjonatem naszej klasyki i jak on ją prezentuje! Słuchając o przygodzie leśmianowskiego Dziada, aż ciarki nas przechodziły. I jeszcze – „Stepy akermańskie”. Niewielu już jest takich, co tak poezyję wodzą.

Choć zawód aktora jest już pasją, to pan Adam ma ich jeszcze kilka. Zajmuje się fotografią, a od pewnego czasu filmowaniem. Nie byłoby tak bogate teatralne archiwum, gdyby nie jego rejestracje spektakli i ważnych wydarzeń. Dumny jest zwłaszcza z fotograficznych portretów dolnośląskich aktorów, które wykonywał od 1964 roku. Publikowała je „Odra” , pismo „Ekran” i regionalne gazety.

Wrażliwy jest na uroki zabytków i boleje nad ich przemijaniem. Został przecież kasztelanem Zamku Cisy (tego w pobliżu Szczawna Zdroju). Promuje jego historię i ma pomysły na artystyczne wykorzystanie wcale jeszcze zdrowych ruin. Widziałby tam spektakl operowy i próbował już tym zainteresować Ewę Michnik, dyrektora Opery Wrocławskiej. Bo wg jego dociekań zamek jest związany z powstaniem „Wolnego strzelca” Marii Webera. Służy też, na ile to możliwe, w ratowaniu starych cerkiewek na wschodzie Polski.
I to wcale nie koniec pasji pana Adama. Kto kocha Mickiewicza, ten musi zauważyć ile uwagi mistrz poświęcił temu, co jadali dawni Polacy. I tu pan Adam podszedł praktycznie, sięgając po dawne przepisy. Ma ich bez liku, specjałami swojej „produkcji” raczy zaś przy szczególnych okazjach. Smak naleweczki, którą skosztowałam kiedyś po wyjątkowo uroczystej premierze, pamiętam do dziś. Delicje! Za to różnymi fantastycznym przepisami dzieli się hojnie, np. rolada po litewsku, bigos staropolski i wiele innych.
Niedawno Adam Wolańczyk obchodził jubileusz 50 lecia pracy artystycznej. Napisano wtedy, że w swojej karierze zagrał 127 ról teatralnych, w tym na wałbrzyskiej scenie – 110, wiele też ról filmowych. Zaczynał swoją aktorską drogę od roli chłopca w „Pamiętniku Anny Frank”; grał również w pierwszej realizacji „Zemsty” w naszym teatrze, którą to sztuką rozpoczynał tu swoje istnienie. Choć wałbrzyski Teatr Dramatyczny zmienia się bardzo ostatnimi czasy, szukając swojego miejsca w trudnej dla artystów rzeczywistości, to wciąż jest w nim miejsce dla miłośnika poezji Adam Mickiewicza. Oglądamy go w kolejnych awangardowych sztukach (choćby wspaniała rola Szarika w „Niech żyje wojna”) i oby było tak jak najdłużej.
Uczestnicy spotkania nagrodzili aktora brawami i wiele osób poprosiło o autograf.