Jak to ze starą wagą było

Każdy z otaczających nas przedmiotów może z czasem dochrapać się miana zabytku. Odczyszczony, odchuchany trafia wtedy na honorowe miejsce i u niektórych oglądających wywołuje nawet łezkę w oku. W naszej Przychodni „Piaskowa Góra” też już taki mamy; w reprezentacyjnym punkcie poczekalni na pierwszym piętrze stoi waga lekarska, która była tu od początku czyli od 1968 roku.
Pamiętacie – zwracam się do nieco starszych podopiecznych naszej przychodni, jak to szkolna higienistka wzywała po kolei, klasami na badania kontrolne. W centralnym miejscu gabinetu stała wtedy solidna metalowa waga. Pani w białym fartuchu ustawiała odważniki, sprawdzała czy „dziobki” łączą się dokładnie w jedną linię – i już wiadomo, tyle to a tyle kilogramów waży uczeń. I jeszcze mierzenie prostym urządzeniem, zamontowanym przy wadze. W dawnych czasach w szkołach systematycznie bywali lekarze, pilnowano tu również kalendarza szczepień ochronnych i wcale nie tak rzadko „występowały” szkolne gabinety stomatologiczne. Dla współczesnych młodych rodziców wydaje się to wszystko pewnie nierealną mrzonką.
Ciężkie metalowe wagi były używane nie tylko w szkolnych gabinetach lekarskich, ale również w przychodniach. Dlatego i u nas były te urządzenia. Służyły długie lata, czego dowodem są liczne na nich warstwy białej farby. Wagi malowano bowiem przy każdym odnawianiu pomieszczeń. Wreszcie zostały zastąpione przez nowocześniejsze urządzenia. Tę „naszą” odnaleziono w magazynie przy kolejnych generalnych porządkach. Groziło jej wyrzucenie na śmietnik. Ile to fantastycznych staroci tak właśnie kończy, bo nikt w decydującej chwili nie dostrzegł ich niezwykłych wartości. Na szczęście, tym razem stało się inaczej.
Pan Marcin Pokora, spec od BHP zauważył też, że ”wybita” data produkcji wagi to rok 1950. Nie wnikano więc, czy to już zabytek techniki medycznej, czy tylko staroć, wart jednak zachowania. Zaprzyjaźniony z przychodnią Zespół Szkół nr 5, popularnie nazywany „Mechanikiem” – zajął się odkrytym eksponatem. Wicedyrektor szkoły Piotr Krzywda i kierownik praktyk młodzieży Marek Wieczorek są prawdziwymi fanami ratowania takich pamiątek dawnych czasów. Oddali wagę w ręce uczniów, którzy również mają do tego serce. Odczyszczono ją ze starej farby i zakonserwowano. Mogłaby dalej ważyć i mierzyć, nawet badanie super grubasa by jej nie zaszkodziło, ale jako „zabytek” już jest od tej funkcji wolna. Zaopatrzono ją więc w stosowną informację.
Jak wieść niesie, w przychodni uchowała się jeszcze jedna taka waga i pewnie również po odpowiedniej konserwacji stanie gdzieś, by dodawać uroku temu miejscu.
Zwyczaj zachowywania zabytków techniki dotyczy wielu dziedzin. Mamy przecież Muzeum – Starą Kopalnię, a w szczawieńskim zakładzie przyrodoleczniczym są m.in. leciwe, miedziane wanny (oprócz tych super nowoczesnych).