A jeśli zachoruję na tę wstrętną grypę?

Piękną mamy jesień… Aha, wcale nie ma się z czego cieszyć; podobno właśnie przy tak wysokich (jak na tę porę roku) temperaturach wredne wirusy grypy (mówię ciszej, żeby nie usłyszały) czują się wyjątkowo dobrze. Co prawda, zanim nas dopadną, my również czujemy się wyjątkowo korzystnie. Bo lżej się można ubrać, przysiąść na ławeczce, a gdy słoneczko mocniej przygrzeje rozpiąć czy nawet zdjąć wierzchnie odzienie. Wtedy nagle zawieje chłodem; a na tej ławce też nie wiadomo skąd zimnem jakimś ciągnie i w najlepszym razie skończy się to katarem.

No dobrze, nie zapominam o prawach jesieni, dbam o odpowiedni ubiór, ale przecież i tak mogę zachorować. Mój szef złym okiem patrzy wtedy na zwolnienie lekarskie. A jeśli tuż przed weekendem poczuję złowrogie łamania w kościach, to też mi szkoda tracić miłych chwil. Podczas takiej pogody chętnie wybieramy się rodzinnie w góry. Mam zrezygnować z przyjemności, mam podpaść w pracy?

I tu jak na zawołanie telewizja (i inne media) serwują przekonywujące reklamy wspaniałych specyfików, które w takich sytuacjach mają szybko postawić mnie na nogi. Bo na chorowanie szkoda czasu. Pewnie że szkoda, tylko czy taka kuracja będzie właściwym wyjściem? Warto więc sięgnąć po takie lekarstwo i żyć normalnie czyli chodzić do pracy, pojechać na wycieczkę, spotkać się ze znajomymi? Z tym pytaniem zwróciłam się do lekarza pierwszego kontaktu w mojej przychodni na Piaskowej Górze. Aż się żachnął.

Chorzy nadużywający leków przeciwgorączkowych i przeciwbólowych w celu zlikwidowania objawów infekcji grypowej i kontynuowania codziennych zajęć, narażeni są na poważne powikłania z zagrożeniem zdrowia i życia włącznie. Należy pamiętać, że podstawowym lekiem na grypę jest pozostawanie w domu i powstrzymywanie się od zwykłej aktywności.

Po prostu, grypę trzeba wyleżeć i takim odpoczynkiem pomagać swojemu organizmowi. W każdym razie zdrowie jest ważniejsze niż groźne pohukiwania szefa, a wycieczkę należy odłożyć.

Nikt nie powinien lekceważyć grypy, ale są też grupy pacjentów szczególnie zagrożonych. Chorym na astmę, cierpiącym na przewlekły bronchit, pylicę lub rozstrzenie oskrzeli zaleca się wizytę u lekarza w przypadku pozornie nawet niegroźnych objawów przeziębieniowych. Za to bezwzględnie trzeba pójść do lekarza, jeżeli pojawi się wysoka gorączka (wyższa niż 38 stopni C), bóle mięśni i stawów oraz inne objawy tzw. grypopodobne.

Wszystkie te rady, podkreślił mój lekarz, oparł na wytycznych m.in. dr Andrzeja Horbana, krajowego konsultanta d.s. chorób zakaźnych. Dodał jeszcze, że częste i staranne mycie rąk z pewnością zmniejszy ryzyko przenoszenia grypy. A reklamowane specyfiki, jeżeli nie będą stosowane zamiast leżenia w łóżku, pomogą przetrwać ten przykry czas.